kultura sieci
Uzależnieni od prędkości
Nazywani „podfasters” czyli słuchający na przyspieszeniu x2 i więcej.
Dziś tekst o uzależnieniu od słuchania i przyspieszania. Jeśli słuchasz nałogowo podcastów, odcinasz się od otoczenia i przyspieszasz - być może warto spróbować przestać?
Zacznijmy jednak od historii skróconej historii podcastów, no i skąd to przyspieszanie i izolacja się wzięły.

Nikt nie miał iPodów więc nie było podcastów
Jedne z pierwszych podcastów pojawiły się w sieci ponad 20 lat temu, w USA ta forma audycji bez radia stała się popularna znacznie wcześniej niż w Polsce.
Dlaczego to u nas wtedy nie zadziałało? Jednym z powodów było to, że Apple w 2004 roku w Polsce praktycznie nie było. Wchodziliśmy do Unii Europejskiej na tanich PCtach z pirackim Windowsem XP. Apple nie było u nas rynku, to było wtedy zbyt drogie. Tymczasem popularne na zachodzie iPody oferowały przełomową technologię, wystaczyło odłożyć odtwarzacz do stacji dokującej a on ładował się i jednocześnie sam ściągał najnowsze odcinki. Wszystko przed czasami streamingu i powszechnego dostępu do internetu mobilnego.

Lawina podcastów zasypała nas z dużym opóźnieniem. Choć pierwsze polskie podcasty powstawały w podobnym czasie co te z USA była to nisza zarezerwowana dla nerdów. Podcasty pod nasze strzechy przyniosło dopiero szwedzkie Spotify, które spopularyzowało ten format1.
Nie było w tym oczywiście misji zmieniania świata na lepsze, Spotify zależało na tym, żeby użytkownicy aplikacji spędzali w niej dużo czasu i jednocześnie, żeby nie trzeba było niczego płacić. Za każde odsłuchanie utworu Spotify płaci artystom ułamek grosza, za odsłuchanie podcastu nie płaci nic. Nie dziwne więc, że zaczęli promować podcasty.
Kto słucha podcastów?
W USA prawie wszyscy. No może trochę przesadziłem ale ponad połowa populacji twierdzi, że słuchała podcastu przynajmniej raz w ciągu ostatnich 12 miesięcy2. To oczywiście daleko od nałogwego słuchania, ale to oznacza że około 170 milionów ludzi w samych stanach umie korzystać i korzysta z tej technologii. To nie jest przyjemna nisza tylko wielki biznes.
Co do Polski to badania z 2025 wskazywały, że „8,4 miliona Polaków słucha podcastów co tydzień, a miesięczny ich zasięg sięga niemal 11 milionów”3. Dane oczywiście nie są porównywalne ze względu na różne metodologie - ale widać, że szybko nadrabiamy 20 lat zapóźnienia.

Na speedzie czyli podfasters
W aplikacjach do podcastów od bardzo dawna jest funkcja przyspieszenia. Dla osób, które nigdy nie próbowały zwiększać prędkości słuchania może to brzmieć absurdalnie ale można się od tego uzależnić. Na pierwsze wzmianki dotyczące zjawiska „podfasters” trafiłem w 2017 roku4 gdy byłem już w to wciągnięty. Prędkość x2 nie stanowiła dla mnie problemu. W przypadku niektórych podcastów dobiałem do trzykrotnego przyspieszenia. Ta ekstrawagancja z 2017 roku dziś już nie brzmi tak dziwnie, przyspieszanie jest znormalizowane od kiedy wprowadził tę opcję YouTube.
Z przyspieszaniem jest trochę jak z narkotykami - bierzesz pierwszą działkę i słuchasz na x1.25 a mózg bardzo szybko się do tego dostosowuje. Chwilę później lecisz na dwukrotnej prędkości i dziwisz się, jak można słuchać lub oglądać materiały tak wolno. Przecież to bez sensu, 20 minutowy podcast łykasz w 10 minut.
Czy wiesz że?
Badania wskazują, że słuchając do pewnego poziomu przyspieszenia nie gubimy znacząco treści. Przyspieszenie x1.5 poznawczo jest niemal równie dobre co normalne słuchanie. Jednak osoby słuchające na poziomie x3 radziły sobie znacznie gorzej z przyswojeniem treści w porównaniu do grupy x1 i x1.5.5
Problemy z uwagą (i kapitalizm)
Warto się zastanowić dlaczego zaczęliśmy przyspieszać. Mam pewne przypuszczenia, choć mam obawy, że mogę mieć w rękach młotek i wszędzie widzieć gwoździe.
Zacznę od tego, co uważam za łatwiej akceptowalne. Przyspieszanie może wynikać ze strachu, że ominie nas coś ciekawego. Przyspieszanie w takim przypadku paradoksalnie sprawia, że nie słuchamy krócej tylko więcej. To właściwie wiąże się z drugim elementem, który uważam za ważny.
System dąży do ciągłego wzrostu, w sieci bez trudu znajdziemy kapłanów i kapłanki optymalizacji i nawet jeśli pogardzamy tego rodzaju LinkedINowym podejściem to przesiąka on przez całą naszą kulturę. Być może, przyspieszanie odpowiada na wytworzoną lub wewnętrzną potrzebę dobrze wykorzystanego czasu? Jeśli bez problemu słuchamy na x2 to słuchanie bez przyspieszenia byłoby największą zbrodnią w kapitaliźmie, marnowaniem czasu.
Trzeci element to zmniejszający się czas naszej uwagi. Jeśli w ciągu godziny możemy być zbombardowani tysiącem komunikatów w mediach anty-społecznościowych to słuchanie rozwlekłej audycji brzmi wręcz jak tortura. Jeśli przyspieszymy audycję to otrzymamy ekstrakt, który będzie dało się wcisnąć w 28 minutowy slot.
Moja wina
I znów to wszystko brzmi jak połajanka, a ja wcale nie na was a na siebie krzyczę. Podcastów słucham mniej więcej od 16-17 lat. Niestety w większości przypadków była to nic nie znacząca papka i bieżączka. I tak jak nie mam problemów z „czasem ekranowym” tak z „czasem słuchania” już tak, ogromny.
W pewnym momencie miałem pracę podczas, której mogłem słuchać niemal 8 godzin dziennie. Na przyspieszeniu dawało to około 16 godzin podcastów. Lasowałem sobie przy okazji mózg, bo ani nie było to relaksujące ani mnie to bardzo nie ubogacało. W pracy, gdzie musiałem się skupić, nie było to i tak aktywne słuchanie, które do czegoś prowadzi. To było brzęczące radyjko w tle. Od tamtej pory trochę się zmieniło, zwolniłem prędkość słuchania i zmniejszyłem częstotliwość, przestałem słuchać w pracy.
Ostatnio jednak uświadomiłem sobie, że nawet jeśli nie słucham tyle godzin co kiedyś to i tak dawno nie słyszałem jak brzmi miasto. Za każdym razem jak wychodziłem z domu to czegoś słuchałem. I można tłumaczyć sobie to izolowaniem się od hałasów otoczenia ale gdy zacząłem na to zwracać uwagę okazało się, że nie jestem jedyny. Trochę jak w Matrixie, otworzyłem oczy i zauważyłem, że mnóstwo ludzi robi tak samo.

Eksperyment: Tydzień bez słuchawek
Moim celem nie jest zaprzestanie całkowite słuchania tylko słuchanie intencjonalne i bez przyspieszenia. Dlatego odstawiam słuchawki dokanałowe, odcinające od otoczenia, które zwykle towarzyszą mi w domu i poza. Słuchać będę tylko i wyłącznie z komputera używając słuchawek tzw. otwartych używając prędkości x1.
Być może doprowadzi to do ponownej oceny tego na co warto poświęcać czas. Poza tym jestem ciekawy jak będzie bez tego wypełniacza, waty która towarzyszy codziennym domowym i rutynowym czynnościom.
Być może po tygodniu będę w stanie więcej najpisać przy okazji kolejnego tekstu. No i dowiemy się czy wytrzymałem.
Przypisy
Nawiasem podcasty podobnie jak newslettery nie są uzależnione od korporacji. Można ich słuchać poza Spotify w zewnętrznych aplikacjach, wygodniejszych i bezpłatnych. Ale to tylko dygresja. ↩
https://www.pewresearch.org/journalism/fact-sheet/podcasts-and-news-fact-sheet/ ↩
https://www.press.pl/tresc/88004,rosnie-liczba-sluchaczy-podcastow-----w-polsce-i-na-swiecie ↩
https://www.buzzfeednews.com/article/doree/meet-the-people-who-listen-to-podcasts-at-super-fast-speeds ↩