archeologia cyfrowa

Jeden wielki internetowy śmietnik

czyli niniwa22.cba.pl gdzie można zatracić się na godziny.

W dzisiejszym odcinku zabieram was w rejs po stronie internetowej, która oparła się krwawym pazurom nowoczesnego wzornictwa i internetowym modom. Osoby, które nie korzystały z internetu w latach 90 proszone są o zapięcie pasów, bo będzie to dla nich doświadczenie ekstremalne.

Strona niniwa22.cba.pl, bo o niej mowa, prowadzona jest tak jakby dalej istniał 1998 rok, surowa forma i czysty tekst przerwany symbolicznymi odnośnikami. I to jest piękne.

Czym jest Niniwa?

Niniwa nazywana jest przez anonimowego autora internetowym śmietnikiem, miejscem do którego dorzuca w luźny sposób fragmenty książek, interesujące eseje, artykuły. Jest to więc „nielegalne” repozytorium materiałów dotyczących polityki (głównie schyłek PRL i lata 90), historii, sztuki i tematów, które autor uznał za stosowne. To takie prywatne archiwum, robione chaupniczo i bez linijki. To chałupnictwo myślę, że dobrze oddaje atmosferę internetu lat 90 w którym forma ustępowała miejsca treści.

Nielegalność z poprzedniego akapitu biorę w cudzysłów, bo przepisane i zeskanowane teksty co prawda łamią prawo ale wobec zbrodni popełnianych przez korporacje są niewinną igraszką. Piractwo niniwy dotyczy materiałów niszowych, starych, trudno dostępnych (np. artykuły z Rzeczpospolitej z lat 90 lub nieistniejących już gazet). Z formalnego punktu widzenia stoi więc to w sprzeczności z prawem. Z punktu widzenia społecznego wnosi niesamowitą wartość a poprzez digitalizację zapomnianych materiałów. To nadawanie im drugiego życia, również poprzez indeksowanie ich w Googlu.

Co tam jest jeszcze?

Tak jak wspomniałem dwa akapity temu jest to repozytorium zebranych tekstów. Od tekstów o Geremku i Mazowieckim przez obsesyjne zainteresowanie Michnikiem - autor niniwy jednak opatruje teksty czasem też swoim odautorskim (i często uszczypliwym komentarzem).

Polityka to jednak nie wszystko - kultura i sztuka lat 90, komentarze dotyczące bruLionu, Herbert… a także wycinki gazet o UFO i masonach.

Poza zbiorem cudzych prac znajduje się też kategoria „Moje teksty” a w niej znów pełen miszmasz. I mimo niewątpliwie szerokich zaintereswań i horyzontów autora (można przypuszczać tło akademickie) anonimowość pozwala na więcej.

Słownictwo jest bardziej niż familiarne, autor strzela złośliwościami i ironią we wszystkich kierunkach ocierając się o granice przyzwoitości z lat 90. Obecnie nazwałbym to jednak językową normą biorąc pod uwagę schamienie języka, dlatego nazywanie profesorów „poczciwymi dupami wołowymi” a przebrzmiałą już polityczkę Julię Piterę karierowiczką - nie brzmi to bardzo kontrowersyjnie. Felietonów nie ma zbyt wiele, ale całe archiwum mówi nam całkiem sporo o autorze. O jego zaintersowaniach, sposobie widzenia świata, o tym kim jest i jak myśli.

Kim jest autor?

Nie wiemy ale możemy snuć przypuszczenia. Według deklaracji strona istnieje od 1998 roku a pierwsze dostępne zapisy na archive.org pojawiły się w okolicach 2007 roku. Wedle komentarza widocznego na stronie sam pomysł dojrzewał w autorze już wcześniej - dlatego biorąc pod uwagę szczególne zainteresowanie latami 80 i 90 - szacowałbym, że autor może należeć do pokolenia lat 60-70.

To oczywiście spora rozpiętość i nie mamy na to pewnych dowodów ale tego rodzaju strona, komentarz, zainteresowania był i jest poza zasięgiem 20 latka. Zakładając stronę autor musiał mieć przynajmniej ok. 25-35 lat. Nie mógł być dużo starszy, ponieważ stworzenie nawet prymitywnej strony internetowej w 1998 roku wymagało zaplecza cyfrowego. Nie wspominając o tym, że strona jest dalej aktualizowana - co jest dalej w zasięgu 60-70 latka.

Poglądy autora są eklektyczne ale na podstawie autodeklaracji, wiemy że jest to wyborca Platformy Obywatelskiej. Właściciel niniwy jest krytyczny wobec polityków ale reprezentuje liberalny sposób myślenia o świecie. W tekstach i komentarzach pobrzmiewa krytyka Michnika i Gazety Wyborczej, jednocześnie z zacięciem filosemickim i krytyką nacjonalizmu.

O wykształceniu może świadczyć nazwa strony, Niniwa to starożytne miasto w północnej Mezopotamii, leżące nad wschodnim, lewym brzegiem Tygrysu; jedna ze stolic Asyrii. Nie jest to z pewnością przypadek ponieważ licznik odwiedzin strony (zapomniany dawno wynalazek) miał identyfikator „niniwa2asyria”. Czyżby więc archolog, historyk, socjolog lub politolog? Wszak sam określa się humanistą.

Na moje oko mamy więc doczynienia z „wykształciuchem” i zapewne sierotą po Unii Wolności - co zapewne będzie już nieczytelnym kodem dla młodszych czytelników, ale z pewnością zadowoli samego autora gdyby to kiedyś przeczytał.

Internetowy skansen

Opisuję niniwę z dużym szacunkiem niezależnie od poglądów i czasami prowokacyjnego tonu autora. To dlatego, że strona ta jest żywym zabytkiem kultury polskiego internetu. Mamy doczynienia z ciągle internetowym skansenem, utrzymywanym od przynajmniej 20 lat na darmowym serwerze.

To trzeba docenić, nie tylko za włożoną ciężką pracę - ale również konsekwencję. Szanujmy nawet jeśli niniwa jest nam obca światopoglądowo czy etycznie. Nie czapkujmy jednak bezmyślnie, a znając pióro i poglądy autora z pewnością doceni małą złośliwość.

Jeden z cytatów, który wita gości na stronie brzmi:

Znam takich jak ty, młody człowieku. Jeździcie po świecie i kradniecie ludziom uczucia, strach, nadzieje, krzywdę, miłość, przeszłość. Potem mieszacie to wszystko, co ukradliście i sprzedajecie za 25 centów… Popatrz na siebie w lustrze. Siedzisz tu, przede mną, ale tak naprawdę cię tu nie ma. Nie masz mi nic do powiedzenia. Ja też nie mam ci nic do powiedzenia.

- stary Indianin z plemienia Siuksów do dziennikarza "Gazety Wyborczej"

Ładny to cytat. Ale jakoś przekornie przypomniałem sobie o wierszu Muńka Staszczyka, który będzie chyba dobrą repliką na tę niechęć do Wyborczej:

Zamarzając w nocy w górach
Nic nie mogło mnie powstrzymać
By przed moją wielką śmiercią
Spożyć kału Indianina

- Muniek Staszczyk, tom poezji Gandża (1993)