archeologia cyfrowa
Jak upiększano Windowsa
w czasach gdy system operacyjny oszczędzał RAM i był brzydki.
Cześć! W dzisiejszym wydaniu trochę o estetyce Windowsa - ale zanim zaczaniemy to małe ogłoszenie. Planuję do Archiwum włączyć przegląd prasy, jeśli jest to miła perspektywa to podpowiedzcie mi w komentarzach jak zrobić to mądrze. Szczegóły na końcu tekstu.
Windows XP zmienił wszystko
W czasach gdy Windows XP miał swoją premierę był prawdziwą rewolucją. Poza nowoczesnymi funkcjami takimi jak fonty ClearType (czyli gładsze i mniej rozpikselowane) czy asystentami wyszukiwania wyglądał też zupełnie inaczej. Wyglądał jak obietnica lepszej przyszłości, jak XXI wiek.
Windows z szarych i topornych przycisków zmienił się w elegancki i nowoczesny system operacyjny. Po zainstalowaniu systemu użytkownika witała przyjazna tapeta oraz nowoczesny motyw przewodni w kolorach niebieskiego i zielonego. Na wszystkich robiło to wrażenie. W XPeku od samego początku, na poziomie wizualnym był prawdziwy optymizm, nie było tam WTC ani interwencji w Afganistanie i Iraku. Był system dla każdego, który przy okazji jest jeszcze ładny.

Windows 95, 98 i Millenium
Dziś jednak nie będzie o XP. W dzisiejszym wydaniu cofnę się dalej, do czasu datowanego Windowsem 95 i Millenium. Mimo, że wielu użytkowników odczuwa sentyment do rewolucyjnej estetyki Windowsa XP to nie było to pierwsze podejście Microsoftu, do tego żeby system operacyjny upiększyć i nadać charakteru.
Już do Windowsa 95 wydano dodatek Microsoft Plus! zawierający tapety, szablony i wygaszacze ekranu (które wtedy pełniły funkcję ochronną ekranu!). Dodatki te były dostępne i wydane również dla Windowsa 98 a część z nich została dodana do podstawowej wersji systemu Windows Millenium. Z pomocą dodatku szary i toporny Windows, mógł się przeobrazić w dalej topornego ale kolorowego Windowsa. Wszystko za sprawą szablonów dystrybuowanych na płycie CD (co też było powiewem świeżości bo czytniki CR-ROM nie były jeszcze standardem w komputerach domowych).




Piękne, prawda?! Szablony poza zmienionymi kolorami paska menu i okienek miały zmienione kursory i najważniejsze ikony (Mój Komputer, Moje miejsca sieciowe, Kosz). Zmiany oczywiście były symboliczne, na miarę lat 90 - można było zmienić kolory interfejsu ale nie jego działanie czy kształt.
To co zasługuje na szczególną uwagę, to że każdy z szablonów posiadał unikalny zestaw dźwięków - a więc w stylu „Dżungla” każdorazowe kliknięcie w przycisk start sprawiało, że z głośników dobywało się kumkanie żaby zaś zamknięciu aplikacji towarzyszyło walenie w bębny. Styl „Baseball” miał faktycznie brzmieć jak prawdziwy mecz. Style bardziej abstrakcyjne też miały swoje cyfrowe plumkania, które były odgrywane za każdym razem gdy wyskakiwał jakiś komunikat.
Nie muszę chyba wspominać, że po kilku dniach było to frustrujące doświadczenie. Na szczęście dźwięki można było wyciszyć.
Sam sobie upiększ Windowsa
Nie każdy jednak miał kogoś, kto mógł pożyczyć płytę lub pirata z dodatkiem Plus!. W tamtym czasie niewiele osób w ogóle wiedziało o istnieniu tego dodatku. Nie oznacza to jednak, że nie próbowano w jakiś, nawet drobny sposób uczynić komputer bardziej osobistym.
Doskonale pamiętam jak pod koniec lat 90, na podstawie samouczka z czasopisma „Mama, Tata, komputer i ja” przechodziłem wieloetapową procedurę podmiany ikonki Mojego komputera. Najpierw zrzut ekranu i wklejenie do Painta, następnie przycięcie obrazka do samej ikonki. Później piksel po pikselu przerabianie kolorystyki tak by idealnie pasowała do pulpitu w kolorze złota. Ostatnie kroki to zapisanie jej w odpowiednim formacie pliku i podmiana w systemie.

Nie pamiętam czy mi się to udało ale wiem, że byłem tym bardzo sfrustrowany. Procedura trwała z pewnością kilka godzin, poradnik w gazetce był napisany niejasno a ja nie miałem Internetu by sprawdzić co robię źle. Właściwie to nie miałem wtedy nawet pomysłu, że można takie rzeczy sprawdzać w sieci.
A później przyszła rewolucja czyli Windows XP i szeroko dostępny Internet. To zmieniło wszystko, również estetykę naszych systemów operacyjnych. Ale o tym w kolejnym odcinku.

Tak jak napisałem we wstępniaku, chciałbym włączyć do Archiwum przegląd prasy. Mam jednak kilka wątpliwości:
Czy przegląd prasy powinien być wysyłany osobno czy doklejany do wpisów? Istnieje całkiem spore ryzyko, że sklejanie sprawi wrażenie grochu z kapustą. Z drugiej strony rozdzielenie może wkurzać, jeśli w tygodniu dostaniecie więcej niż jednego maila.
Czy przegląd prasy powinien linkować do paywalli? Ciężko omijać płatne media, tam potrafi być dużo dobrego. Ale jeśli tak - to czy powinno być jakieś streszczenie treści? A przynajmniej jakaś zachęta do pogłębienia?
Jeśli streszczać lub skrótowo opisywać wiadomości - to jak nie być w tym przytłaczającym i nie tworzyć jakiejś kolumbryny? Może wystarczy tylko 5 wybranych artykułów?
Więc jeśli macie uwagi, obserwacje lub preferencje to dajcie znać. Z chęcią się z nimi zapoznam, dzięki.